Rukislav - prawie jak Kyo...
Star

JRXC Main


♂♀  Dollhouse
HOME
LUV
ADD
ORESAMA

Star

Ofiary


miss-imbalancerakuen
szklarniamonaa-lizaa
Marzenia i sny. Urojenia.Matsu.
♂♀  DollhouseOpowieści dziwnej treści
Ichigo

Star

Bywam


maruk

♥homeland
♥deviation
♥maspejs
♥maruko fblog
♥maruko poszkole

dżejrokowe

♥fatima
♥obscure
♥miyavi

blogi

♥ichigo fblog
♥ichigo
♥s-u-s
♥tesa fblog
♥rzeźnia


Star

Starocie


2009
październik (4)
listopad (8)
grudzień (5)

2010
styczeń (3)
luty (1)
marzec (1)


O tych ♂♀ skomplikowanych sprawach, no wiesz...
Dnia 9 stycznia 2010 o godzinie 00:43 głupota uciekła z Maruka, mówiąc:

"Wszyscy czekają na Manę"
Rukislav je małpa

Prewjusli in Dżej-er-eks-kat:
- Soan oświadcza wszem i wobec, że jest mężem bohaterki, przypadkiem też autorki opka, czym wzbudza śmiech na sali i tejże autorki zdumienie.
- Ciocia Uruha trafia na bankiet u Kyo, kończy misję niezbyt komfortowo związana i wszystko wskazuje na rychły przymus matrymonialny, co jest bardzo popularne w środowisku Władców Ciemności i sprawia, że fabuła jest taka dżezi.
- Uwięziona w wieży Księżniczka Popu, niejaka Ichigo, nieomal pada ofiarą ratunku z rąk Maruko, ale z opresji wybawia ją dzielny Toshiya, który wkrótce rozprawi się z... Zaraz, zaraz, coś się tu pokićkało chyba. On ratował... znaczy ratowana była ona i on się rozprawi... Znaczy zjawił. *zerka podejrzliwie do notatek* No dobra. Kto bazgrał w moich notatkach, Kyo, lepiej się przyznaj!

Eniłej, pożegnajcie szare komórki i przygotujcie się na Wejście Many. *zakłada ochronne gogle*


---bardzo zdziwiony Miyavi---
- Przepraszam, że niby czym jesteś?
- Mężem twojej siostry.
Miyavi przyjrzał się Soanowi uważniej... Trudno jednoznacznie określić, kto jest w typie Maruko, a kto nie. Ale coś Miyaviemu podpowiadało, że Soan wypadł z kategorii za samo uczesanie.
- A ona o tym wie...?

NIE! I wcale NIE CHCE się dowiedzieć.

---Maruko, Ichigo, Toshiya---
Nie jestem szczególnie magiczna, wiecie. Jakoś nigdy nie miałam do tego talentu. Biegam boso po śniegu i nie sypiam. A gdyby mnie ktoś drażnił, mogłabym wyjść mu nocą z telewizora. Ale walka z opętanym żądzą zemsty kolesiem? Dziękuję, postoję.
- KYAAAAAAAAAAH! ._____. JA JUŻ NIE BĘDĘ!!!
- Za późno - zawyrokował Toshiya i powiesił mnie za kołnierz na haku od żyrandola. - Moment, zetwu - Uśmiechał się! Cały czas się uśmiechał! ŚWIĘTA MAMONO, obedrze mnie ze skóry?!!
Zostawił mnie, miotającą się w miejsce lampy i zaniósł zemdloną... *taaa, jasne! widziałam, jak mrugasz, ty Izałro z odzysku!!!* ...Ichigo na łoże.
No nie chciałabym nic sugerować, ale słyszałam jakieś PODEJRZANE cmokanie! *Potępiający Wzrok Pełen Zgorszenia*
- Przepraszam, czy ja wam przypadkiem nie przeszkadzam?!
- A owszem.
Podniósł się znad zemdlonej mimozy i wrócił do mnie. Zaplątałam się we własny płaszcz i musiałam wyglądać trochę głupio, wisząc jak ten nietoperz - dobrze, że przynajmniej nie głową w dół. No dobra. Honor honorem, ale obdzierać ze skóry się nie dam.
*wzrok jamnika*
- Przepraszam. *._.* Będę grzeczna. *palce prawidłowo skrzyżowane* Słowo!
- Za późno - powtórzył i zabrał z rózowej komódki różowego boomboxa.

---Kyo, Uruha---
- Ja nie wiem! - Uruha spróbowała wcisnąć się głębiej w fotel. - Nie zmusza się ludzi do podejmowania takich decyzji o drugiej w nocy!
- Nie każę ci o niczym decydować - zdziwił się Kyo. Założył jej na głowę diadem i troskliwie poprawił sztywne od lakieru kłaki. - Nie masz tu nic do gadania.
- Dlaczego mnie to nie zdziwiło?!
Ciocia Uruha zawsze uciekała sprzed ołtarza. Na wiosce stawialiśmy kiedyś zakłady, czy tym razem wyjdzie za mąż. Obecnie zakładamy się w której minucie wyjdzie z kaplicy/urzędu, jakim pojazdem odjedzie - trafiły się już rower i deskorolka - a nawet ilu gości znokautuje w drodze do wyjścia. To tradycja.
No, ale trzeba uczciwie przyznać, że na poprzednich ślubach nie tkwiła przywiązana do mebla. Narzeczeni czuli ducha fair play, zawsze zostawiali ciotce drogę ucieczki, polegając na więzach miłości. Kyo postawił na więzy z czarnej wstążki, co - jak na razie - zdawało egzamin.
- Nie masz tu nikogo, kto może udzielić ślubu! - sprzeciwiała się rozpaczliwie Uruha. - Ma być kapłan i ołtarz, i wszystko!
- Kapłan już jest. - Kyo poczochrał się po główce z zakłopotaniem. - Tylko ołtarz nam się załamał.
- CO wam zrobił?!
- Zapadł się pod kimś. - Kyo łypnął wściekle na Die. - Ale winni zostaną ukarani w słusznym czasie.
- Nie ma ołtarza, nie ma ślubu. - Uruha zadarła nosa. - Za kogo ty mnie masz?!
- Za byłą co drugiego faceta na ziemi? - wtrącił Kaoru gdzieś z tyłu.
- Kto to powiedział?! KTO ŚMIAŁ?!!



---Maruko---
...i wyciągnął z kieszeni płytę. Znałam tę okładkę. Znałam ten zespół.
Nie. To zbyt straszne. Nie zasłużyłam sobie!
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! LITOŚCIIIII!!!
Miotałam się jak szalona, ale nie było ucieczki. Toshiya włożył płytę do odtwarzacza, podkręcił decybele i włączył... Rozległy się straszliwe, znajome dźwięki... I w końcu GŁOS.
...
Wcześniej tylko się darłam. Teraz zawyłam z bólu. Niech się jeszcze zgłoszą fanki uroczego uśmieszku Toshiyi! To zwierzę!!! MNIE torturować MORANEM?!!

---Grand Finale---
- Co się dzieje? - zaniepokoiła się Uruha. Gdzieś z oddali dobiegał straszliwy wrzask. - Obdzieracie Maruko ze skóry?!!
- Ależ skąd - Kyo pozwalał sie czesać i ubierać oswojonym fankom. Co za wstrętny typ! - Zdaje się, że dostała się w ręce Tota.
- On dostał wczoraj płytę z Allegro - poinformował Die, a Kaoru zachichotał. - MORAN chyba pisało, ne?
Uruhę aż zatkało.
- Moran?!! - wybuchnęła. - To niehumanitarne! Ona ma SŁUCH MUZYCZNY!!!
Więcej nie było jej dane występować w mojej obronie, bo mrohne służebnice Kyo opadły ją z wszystkich stron, uwalniając chwilowo i usiłując przecisnąć białą kieckę przez głowę.
- Argh... Tępe kobyły, nie ten krój! POGRUBIA MNIE!
Tak. Niektórzy to mają zmartwienia.

5 minut później...
...do niektórych dotarła powaga sytuacji.
- Za żadne skarby świata! Kyo! Świnio! Porozmawiajmy o tym *_*
Stado mrohnych panienek ciągnęło Uruhę po posadzce do ołtarza, zza którego szczerzył się Shou. Znaczy się kapłan - na pół etatu. Ciotka spróbowała złapać się podłogi i straciła wszystkie paznokcie. Że nie zapłonęła żywym ogniem, to aż dziwne.
- ZA TO mi zapłacicie!!! *Z.U.O.*
Kilka dziewoji padło na twarz z wrażenia, ale było ich zbyt wiele - sunęły do ołtarza, zaślinione, otumanione i zadziwiająco nieczułe na opór wkurzonej Uruhy.
W tej pełnej napięcia chwili zwrócimy się na chwilę do ołtarza, przy którym, na tronie, siedzi Kyo...
I dłubie sobie w zębach. Tak, to on.
Uruha uznała, że nie ma innej rady. Czasem człowiek po prostu musi.
- MANA! - wrzasnęła. - PRZYBYWAJ!!!
Witrażowe okno eksplodowało w tysiąc - jakież to poetyckie - odłamków i na kamienny ołtarz spłynął czarny cień. [Patrząc pod odpowiednim kątem, można było dostrzec coś na kształt nietoperzych skrzydeł, ale ja tego wam nie powiedziałam.] Mana poprawił fryz, potoczył wzrokiem po sali i zatrzymał łypiące swe ślepia na Kyo.
I wyzywająco zamilczał.
- Ee... My właśnie wychodziliśmy... - wymamrotali Kaoru, Die i Shou, ruszając ukradkiem do bocznego wyjścia.
Kyo pstryknął palcami i znieruchomieli w pół kroku.
Fanki też zamarły w bezruchu, ale nie za sprawą Kyo. Oto ich mrohne, tuptające w trampkach, oshare móżdżki zarejestrowały dwa słońca na firmamencie i wyłonił się straszliwy Dylemat.
Ten jest taki... smukły.
Ale ten drugi... Malusi. __$ff!t@$$|\|3______[!]
No, ale ten ma takie dżezi włosy.
Czarne.
Blond.
I... I jeszcze milczy. Jakie to głębokie!
...ma krzywe ząbki *o*
Ogólnie zawiasa dostały, ot co. Czego Uruha nie omieszkała wykorzystać - wycofała się na bezpieczną odległość, choć nie tak daleko, żeby nic nie widzieć. Pojedynek Wizerunków! Wyższa szkoła jazdy! No, no, będzie o czym na blogu pisać.
Akurat przestałam wrzeszczeć, ale nikt szczególnie nie zwrócił na to uwagi.
- Jedno pytanie - Kyo wstał leniwie i przeciągnął się, znudzony. - Po co targałeś ze sobą te dwie baby? Mięso armatnie?
Mana przewrócił oczami i machnął od niechcenia różdżką, jakby chciał powiedzieć: "Wiesz, kanon, te sprawy..."
- No, to jeżeli masz coś do pokazania, to dawaj. Jestem trochę zajęty.
Mana.. Nic nie zrobił. No dobra, USMIECHNĄŁ SIĘ. Raczej mało serdecznie. Skrzyżował ramiona na chuderlawej klacie i wyraźnie na coś czekał...
Rozległ się huk...
- Oj... - Uruha schowała się za najbliższy mebel.
Właśnie wpadałam przez sufit. Nie sama zresztą.

---w domu zue rzeczy nas czekają---
Miyavi pomykał do domu, trochę zdziwiony tym, że przetrwał na imprezie do końca. I niebotycznie zdumiony tym... Tym niespodziewanie zapoznanym... O kurde, SZWAGREM!
MYV aż się potknął z wrażenia i padł twarzą w śnieg. Fakt, że trochę za dużo wypił, ale bez przesady! Co za bydle się nocami wygłupia?! Rozejrzał się i zobaczył nogi... Sama wysokość podeszwy na razie odebrała mu chęci do stawania na własne nogi.
Spojrzał w górę.
- Oj... - powiedział [przypadkiem całkiem synchronicznie z Uruhą]. - Shinya?

---pod Zamczyskiem---
Ichigo, cokolwiek potłuczona gwiazdka popu, rozcierała posiniaczony tyłek.
- A ja, psia mać, WŁOSY ubezpieczyłam!!! - wyrzucała sobie. - SPOTKAMY SIĘ W SĄDZIE!!! Co jest grane, co?!
Sama chciałabym wiedzieć. To znaczy... Jakby trochę pamietam. Moran był *wzdryga się* I... I Toshiya śmiał się szatańsko i dawał głośniej, i głośniej, i... I coś.
- Ciotka, o co kaman?
- Nic, nic - poklepała mnie po łbie. Ta to lubi zapominać, ile lat temu bujała mnie w wózku. - Trochę cię poniosło, co? Hahaha.
- Haha.
- No, w zasadzie nie musiałaś zaraz rozwalać dachu..
- Rozwaliłam?
- Ani gryźć tego biedaka. Ehm. To niehumanitarne.
- Gryzłam?! - O matko. Na dezynfekcję i do dentysty! Ekspresem!!!
Toshiya leżał pod murem i jęczał. W ogóle wszyscy leżeli, porozrzucani. Ostatecznie nie kłóciłabym się o Kaoru, o Die, czy stłuczony tyłek Ichigo. Tyłek i Toshiyę sama załatwiłam, chciałabym wiedzieć jakim cudem. Nie wiadomo, jakie jeszcze pokłady furii mogliby we mnie obudzic, gdyby zamiast płytą, torturowali mnie żywym wokalistą.
Ale Kyo?
- Ciotka... - Pociągnęłam ciotkę za rękaw. - Ciotka, czemu ty mu tak zwyczajnie... W łeb przywaliłaś?
- Co za pytanie! to zwierzę chciało mnie zawlec do ołtarza!!!
- No tak... - pokiwałam głową z dezaprobatą. - Władcy Ciemności, ofiary z ludzi, ciekawe co jeszcze wymyślą!
- Niezupełnie o to mi chodziło...
- Ale wiesz... - Zamyśliłam się. - To dziwne, nie? No, wpadłam przez sufit, ale dlaczego on się tak zdziwił, że aż dał się w łeb walnąć mebelkiem? No wiesz, tak popatrzył... No i... Gapił się...
Uruha zaczęła sie rozglądać wokoło, wyraźnie unikając kontaktu wzrokowego. To obudziło we mnie paskudne podejrzenia...
- Co wyście mu zrobili z głową ZANIM oberwał w nią meblem?!
Na razie nie doczekałam się odpowiedzi. Sama oberwałam w łeb różdżką Many, co oznaczało, że wyruszamy do domu. Ichigo darła mordę, aż ciotka Uruha przyjęła ją na swoją miotłę. No i musieliśmy zabrać Kyo, sprawcę tego całego bałaganu. Żeby przypadkiem nie zapomniał o tapetowaniu u mojej mamusi i nie zaczął od nowa zabawy w Zuowieshczość.
Wszystko jasne. Ale wciąż mam jedno pytanie:
Maruko: Dlaczego JA musze targać Kyo?
Uruha: bo to ty miałaś opis "Kyo <3"
Maruko: Przez godzinę! To nie fair! ODCHROMOL SIĘ Z TĄ RÓŻDŻKĄ!!!



no nie mogłam się powstrzymać, żeby się tego nie dopuścić xD
dodam tylko, ze to na potrzeby prowokacji na poszkole


Czy Tru Law Toshiyi i Ichigo przetrwa jego pieszą podróż do domu?
Jaki niecny plan uskutecznia Shinya na moim braciszku?
I czy odzyskam przynajmniej mój tusz do rzęs, który ten jełop ma ze sobą w torbie, chciałabym wiedzieć, dziękuję bardzo.
Tego i wiele więcej dowiecie się w następnym odcinku!


Lord & Ruler Maruk

Dodaj komentarz - dołącz do 4 odważnych *kusiciel*
Albo wróć.

Następne 1 Poprzednie

Ichigo.mylog.pl
Dnia 9 stycznia 2010, o godzinie 01:25

89.77.29.91

Ale ten Kyo robi wzrok ala *Maruk zapłacisz mi za to!'' XDD
A ff super...twoja reakcja na Moran rządzi XD przebija nawet furie Songo z Dragon Balla :P
Mana miał boskie wejście *,* :D miała to dosłownie przed oczami ...
Zapomniałaś dodać ,, czy Miyavi przeżyje bolesną prawdę! Ksęśnczka Pop Ichigo woli cmokać Toshiye !'' Musiałam to dać a i powiedz mi Kyo jest zakochany w Uruszce?


odpowiedz


j-rock-x-cut
Dnia 9 stycznia 2010, o godzinie 01:28

84.10.91.114

napisał(a):

Ale ten Kyo robi wzrok ala *Maruk zapłacisz mi za to!'' XDD
A ff super...twoja reakcja na Moran rządzi XD przebija nawet furie Songo z Dragon Balla :P
Mana miał boskie wejście *,* :D miała to dosłownie przed oczami ...
Zapomniałaś dodać ,, czy Miyavi przeżyje bolesną prawdę! Ksęśnczka Pop Ichigo woli cmokać Toshiye !'' Musiałam to dać a i powiedz mi Kyo jest zakochany w Uruszce?

a wiesz, nie zastanawiałam sie nad tym, czy jest w niej zakochany xD Ale z tym ślubem mi o fabuły pasowało xD

aaaa... no wiesz... *szeptem* nigdy mu nie wspominaj o tym glitterze! jeste za moda, zeby umierać! ...mimo zmarszczek.


odpowiedz


Monika.mylog.pl
Dnia 9 stycznia 2010, o godzinie 17:32

79.191.206.82

ja wcale nie czekam na Mane xd
Maruk może ty listę mężów sobie spiszesz? najlepiej powiesić w łatwo dostępnym miejscu, żeby ewentualni zainteresowani mogli się dopisywać XD
*na wszelki wypadek wynosi telewizor do piwnicy*
Biedny torturowany Maruk. toż to potwór, ten Toshiya!
To istnieją gdzieś na świecie oswojone fanki o.O'
Uruha podjęła się przywołania Many, jest aż tak źle. Jakie wejście 8D
Czemu fanki myślą takimi dziwnymi znakami o.X *próbuje odczytać* *próbuje* nie, nic z tego =_=
*
*
internet mi umarł T____T


odpowiedz


ya-czan.mylog.pl
Dnia 9 stycznia 2010, o godzinie 21:21

77.255.253.31

hah Kyo ma najwyraźniej doświadczenie, jeżeli chodzi o uciekające panny młode skoro tak profilaktycznie związał Ciocię Uruhę.
nie wiem kto to Moran, i chyba nie pokuszę się zeby sprawdzić. profilaktycznie.
no i oczywiście, wczoraj powiedziałam, że chyba nie chce widzieć efektu twojej pracy, ale nie pomyślałam, że będziesz się chciała tym pochwalić niczym dumna matka. no i zobaczyłam. KKJHDASLDMGRRH moje oczy.


odpowiedz